 Młodzi mieszkańcy Czeladzi to pasjonaci sportu. Od dawna zazdrościli ościennym miastom, że mają swoje amatorskie ligi piłki nożnej. Postanowili, że taką stworzą też w swoim mieście. Ale teraz okazuje się, że ich marzenia mogą spełznąć na niczym. Powód? Brakuje pieniędzy. Niewiele, ale jednak. A jak mówią, na razie pomocy od miasta, na którą tak bardzo liczyli, chyba nie dostaną...
- Pomysł mieliśmy z kolegą już kilka lat temu. W Czeladzi są dwa piłkarskie kluby, ale tak naprawdę, to żeby się tam dostać, trzeba być naprawdę dobrym. Poświęcać czas, także w różnych godzinach. A my myśleliśmy o czymś dla młodzieży szkół średnich i studentów, czyli ludzi, którzy muszą też mieć czas na zajęcia w szkole i na uczelni oraz na naukę w domu. Chodzi nam o sport, ale dla wszystkich, nie tylko najlepszych - mówi Adam Średniawa.
Wszystko przygotowali. Opracowali regulamin rozgrywek, zebrali osiem drużyn (ponad 90 osób). Uzgodnili z dyrekcją Szkoły Podstawowej nr 7 użyczenie boiska na mecze, wszystko miało ruszyć w czerwcu, a później we wrześniu.
Trzeba było jeszcze tylko przekonać władze miasta, że taka liga jest w mieście potrzebna i warto przeznaczyć na jej rozgrywki pieniądze.
- Nie są to duże opłaty, ponieważ w ich skład wchodzi jedynie zakup piłek, pary rękawic, najtańszych koszulek siatkowych, napojów i wynajem sędziów z uprawnieniami - przekonuje Wojciech Ruciński.
Przemysław Szałański, prezes zarządu MKS "Piaski" przy którym działają młodzi piłkarze mówi, że opłacenie sędziego w takiej lidze to 25 złotych, natomiast taki sam mecz w nawet najniższej lidze rozgrywek prowadzonych przez miasto to koszt 185 złotych od meczu. Czyli koszty obsługi meczów byłyby siedem razy mniejsze, a uczestników aż 90.
- Usłyszałem jednak, że nie ma na to pieniędzy. Zdziwiłem się, że już w połowie roku miasto nie ma w budżecie 1000 złotych na sport - mówi Szałański, z rozgoryczeniem wspominając, że na inne wydatki jak remont jednego pomnika i projekt innego pieniądze są.
Wojciech Maćkowski, kierownik Wydziału Promocji Urzędu Miejskiego twierdzi, że sprawa jest jeszcze przesądzona.
-Pan Szałanski nie złożył oficjalnego pisma w tej sprawie ani do UM Czeladź, ani do MOSiR. Ponadto jest to wniosek finansowy zgłaszany w środku roku budżetowego, w dodatku nie zgłoszony oficjalnie. MOSiR będzie mógł wspomóc, ale oczekiwania i zakres pomocy wypadałoby najpierw omówić. Inne ligi amatorskie cześć kosztów np. sędziów pokrywają z własnych składek - dodaje. W tym samym dniu,kiedy rozmawialiśmy, Przemysław Szałański złożył oficjalne pismo do burmistrza miasta.
|