 Dzisiaj pięćdziesiąt pięć osób opuści publiczne Kolegium Pracowników Służb Społecznych. To pierwsi absolwenci tej uczelni. Druga tego typu placówka w województwie mieści się w Bielsku - Białej. Wszyscy czeladzcy słuchacze obronili prace dyplomowe i uzyskali zawód pracownika socjalnego.
Kierujący placówkami, w których szukają pracy pracownicy społeczni potwierdzają, że nowa ustawa o pomocy społecznej nałożyła na nich obowiązki przyjmowania na te stanowiska osób z kierunkowym wykształceniem.
- Kiedyś mogliśmy przyjmować osoby po pedagogice czy resocjalizacji. Teraz wymogi się zmieniły. W podlegających nam placówkach pracuje dwunastu pracowników socjalnych. U mnie jest czterech, a na pewno przydałoby się jeszcze kilku. To trudna praca i wymaga szerokiej wiedzy z różnego zakresu. Pracownik socjalny zajmuje się pracą z rodziną, dużo przebywa w terenie. Uczy norm społecznego współżycia. Oczywiście wszystko zależy od charakteru placówki - mówi Krystyna Banaś-Pogoda, dyrektorka Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Będzinie.
Średnio pracownik w takiej placówce zarabia około 1300- 1400 zł "na rękę". Po pięciu latach jednorazowo dodatkowo dostaje dziesięć dni urlopu.
- U nas pracuje jeden pracownik socjalny na pół etatu. Ale to wystarcza. Ten zawód nie jest łatwy. Dobrze więc, że powstają placówki, które kształcą kierunkowo. Wiedzy nigdy zbyt wiele. Najważniejsza jest jednak empatia - uważa Katarzyna Hachulska - Olszewska ze Środowiskowego Domu Samopomocy dla Osób Psychicznie Chorych "Ostoja" w Czeladzi.
Jakie są plusy zawodu pracownika socjalnego?
- Stała praca w budżetówce, co w dobie kryzysu nie jest bez znaczenia. Finansowo bywa różnie, ale i tak taki pracownik przeciętnie zarabia więcej niż np. nauczyciel. Dajemy uprawnienia, z którymi mogą legalnie pracować za granicą. Mamy osoby, które pracowały już w Anglii i Grecji - dodaje dyrektorka.
Martę Wesolik czeka jeszcze obrona pracy licencjackiej. Z dyplomową poradziła sobie bez problemu. W obu przypadkach pisze o przemocy wobec kobiet oraz o formach pomocy i wsparcia tych osób.
- Cieszę się, że wybrałam tę szkołę. Daje dużo możliwości. Mamy wspaniałych wykładowców, dzięki którym poznaliśmy tę pracę także podczas praktyk. Podobała mi się np. praca w dziennym domu pomocy społecznej dla osób z problemami psychicznymi. Praca nie jest łatwa, ale interesująca. I myślę, że są perspektywy pracy w tym zawodzie - mówi Marta.
Wioletę Stolarczyk czeka jeszcze rok nauki w czeladzkim kolegium.
- Jesteśmy zupełnie nową grupą pracowników socjalnych. Kiedyś taka osoba kojarzyła się stereotypowo jako pośrednik między kimś potrzebującym, a urzędem, który generalnie pomaga w jeden sposób, zwykle w kwestiach finansowych. Chcemy zmieniać mentalność ludzi pozostających pod naszą opieką - mówi Wioleta.
Przekonana jest o tym Aneta Zasada-Chorab, dyrektorka placówki. - Kiedyś, aby być pracownikiem socjalnym nie trzeba było mieć nawet matury. Teraz wymogi się zmieniły.
Właścicielem publicznego kolegium w Czeladzi jest Urząd Marszałkowski.
- Działalność kolegiów ma istotne znaczenie dla zapewnienia w przyszłości odpowiednio przygotowanej kadry pracowników socjalnych, na których ciągle jest zapotrzebowanie - twierdzi Aleksandra Marzyńska, rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.
źródło i foto : Magdalena Nowacka - POLSKA Dziennik Zachodni
MB |