 CKS CZELADŹ - PODLESIANKA KATOWICE 2:0 (0:0)
1:0 (9) Bogdan PIKUTA (57') 2:0 (17) Łukasz DUCKI (84') sędziował: Grzegorz MUSZCZAK (oraz Sławomir KRZYSIAK i Zbigniew MILO) OKS Bytom CKS : 1 WIECZOREK Mateusz 19 POWROŹNIK Artur 2 SKRZYPNIK Łukasz 3 KOWALSKI Krzysztof 14 NOWAK Alan 6 POPADEŃCZUK Łukasz 17 DUCKI Łukasz 13 SIEMIENIEC Adrian (do 75') (od 76') 18 LEWANDOWSKI Maciej 10 LICHACZ Michał 9 (c) PIKUTA Bogdan 11 RYCZKO Mateusz trener: Krzysztof KOWALSKI
W drużynie CKS z różnych powodów nie mogli dzisiaj wystąpić: Robert Woźniak, Mateusz Kozłowski, Marcin Szlęk i Rafał Radjusz, długotrwałe kontuzje leczą wciąż Przemysław Saputa i Adrian Woźniak (ten ostatni w roli straszaka zaczął się już ostatnio pojawiać na ławce rezerwowych) toteż w czeladzkiej ekipie nieco obawiano się tego meczu, zwłaszcza, że jesienią w meczu tych drużyn pewne zwycięstwo (2:0) odnieśli nasi rywale. Mimo wyraźnych obaw wyrażano jednak nadzieję, że występujący dzisiaj zawodnicy skorzystają z danej im szansy i udowodnią, że są gotowi do występów w pierwszej jedenastce. Słowa te dotyczyły zwłaszcza grającego w obecnym sezonie jak dotąd zaledwie 14 minut Łukasza Popadeńczuka jak i debiutującego dziś Macieja Lewandowskiego, który kwadrans przed końcem meczu został zmiennikiem Adriana Siemieńca. Trzeba przyznać, że obaj zawodnicy zaprezentowali się przyzwoicie, chociaż momentami wyglądali na nieco stremowanych, Lewandowski miał też odrobinę szczęścia, gdy w doliczonym czasie gry jego zagrania ręką na własnym polu karnym nie dostrzegł bardzo słabo prowadzący ten mecz sędzia Muszczak. Z uwagi na spore luki w defensywie trener Krzysztof Kowalski musiał w obronie ustawić zawodnika Krzysztofa Kowalskiego, co jednak nie wydawało się specjalnie ryzykownym manewrem, jeśli wziąć pod uwagę, że właśnie w tej formacji ten doświadczony zawodnik przez wiele lat występował na boiskach III ligi. W drugiej linii tym samym nieco więcej zależało od postawy Łukasza Duckiego i wspomnianego już wyżej Adriana Siemieńca. Obaj zawodnicy rozegrali bardzo dobry mecz i rywalizowali miedzy sobą o miano najlepszego zawodnika spotkania. Ostatecznie po meczu nagrodę dla zawodnika meczu odebrał pierwszy z nich, o czym najprawdopodobniej zadecydował strzelony przez Duckiego w końcówce gol po podaniu Popadeńczuka. W tym czasie Siemieniec już znajdował się poza boiskiem ale przez 75 minut zaprezentował się co najmniej równie dobrze a kilka jego zagrań - efektownych jak i efektywnych - znamionowało wielką klasę, w pierwszym rzędzie należy tu wymienić asystę przy pierwszym golu zdobytym w 57 minucie przez Bogdana Pikutę.
relacja i foto : Paweł 'Max' Jończyk |