 MKS SIEMIANOWICE ŚLĄSKIE - CKS Czeladź 2:2 (1:1)
0:1 (11) Mateusz RYCZKO (15'głową) 1:1 (18) ... (32') 2:1 (8) ... (47'głową) 2:2 (9) Bogdan PIKUTA (75')
CKS (biało-czerwone): 12 SIMON Damian 20 (c) WOŹNIAK Robert 2 SKRZYPNIK Łukasz 3 KOWALSKI Krzysztof 14 NOWAK Alan 10 LICHACZ Michał 17 DUCKI Łukasz 13 SIEMIENIEC Adrian 15 SZLĘK Marcin (ŻK 75' - niesp. zach.) 9 PIKUTA Bogdan 11 RYCZKO Mateusz (do 83') (od 84') 4 KOZŁOWSKI Mateusz
Cztery zdobyte gole dodały nieco atrakcyjności meczowi ale i tak było to co najwyżej przeciętne widowisko. Spodziewano się zwycięstwa CKS ale na przeszkodzie w jego odniesieniu stanęła zarówno nienajlepsza skuteczność jak i niefrasobliwość w obronie. W 15 minucie po rzucie wolnym wykonywanym przez Krzysztofa Kowalskiego piłka trafiła wprost na głowę Mateusza Ryczki, a ten pewnym strzałem uzyskał prowadzenie dla CKS. Od tego momentu nieco lepiej zaczęli grać gospodarze. W 30 minucie jeszcze udało się uniknąć utraty gola, gdy strzał pomocnika MKS (18) przeszedł tuż nad bramką Damiana Simona, dwie minuty później jednak już padła bramka, zresztą w dość nietypowych okolicznościach - wydawało się, że po szybkiej kontrze zawodników z Siemianowic padnie gol, akcja jednak załamała się pod bramką, zdążyli wrócić obrońcy, i gdy wydawało się, że już nic złego się nie stanie, zawodnik MKS zdecydował się na uderzenie w długi róg zaskakując Simona, grającego zresztą na boisku klubu, z którego przyszedł do CKS. Na początku drugiej połowy gospodarze zdobyli drugiego gola, sytuacji tej nie widzieli już jednak licznie przybyli na to spotkanie kibice CKS, gdyż z sobie tylko wiadomych powodów w przerwie opuścili stadion. Pozbawieni dopingu swych wiernych (?) fanów zawodnicy z Czeladzi starali się odrobić stratę - udało się to dopiero kwadrans przed końcem po indywidualnej akcji Bogdana Pikuty, na zdobycie zwycięskiej bramki niestety czeladzian już nie było stać i mecz zakończył się podziałem punktów, z przebiegu gry zresztą całkowicie sprawiedliwym.
relacja i foto : Paweł 'Max' Jończyk
|