 AKS NIWKA - GÓRNIK PIASKI 2:1 (0:0)
1:0 Ślufcik 57'
2:0 Ludwiczek 67'
2:1 Szczagiel 80'
Mecz stał na dobrym poziomie. Mogliśmy zobaczyć cztery bramki (jedna została nieuznana), dwie czerwone kartki i błąd arbitra głównego.
Pierwsze minuty spotkania to dominacja gospodarzy. Już od pierwszych sekund ruszyli do ataku, jednak brakowało szczęścia i precyzji w zagrywaniu piłek, by móc myśleć o zdobyciu gola. Swoich szans nie wykorzystali dwukrotnie Jakub Stefański oraz Łukasz Szałyga.
Drużyna z Czeladzi również miała kilka okazji. Najbliżej zdobycie bramki był zawodnik z numerem siódmym, Michał Strojek.
W trakcie gry w pierwszej połowie dwukrotnie faulowany był najlepszy strzelec AKS-u, 20-letni Jakub Stefański. Drugi faul był tak brutalny (kopnięcie w twarz), że sędzia główny, Robert Boruta postanowił ukarać czerwoną kartką piłkarza Górnika, Jarosława Gandę.
W końcówce pierwszej części niwczanie ruszyli na bramkę przeciwnika. Po kilku podaniach i zamieszaniu w polu karnym, piłkę do siatki posłał Bartłomiej Ślufcik. Arbiter nie uznał jednak trafienia.
Druga połowa to szybka, skuteczna i zdecydowana gra biało-zielonych, błąd sędziego oraz drugi czerwony kartonik.
W 57. minucie na listę strzelców wpisał się 26-letni napastnik Niwki, autor pierwszej nieuznanej bramki, Bartłomiej Ślufcik.
Po zdobyciu gola niwczanie ruszyli do boju i byli blisko zdobycia kolejnych bramek, jednak piłka mijała bramkę gości z Czeladzi.
Dopiero w 67. minucie niezawodny Mariusz Ludwiczek, podwyższył wynik na 2:0. Ludwiczek po otrzymaniu piłki od Stefańskiego, uderzył ją po przekątnej i ta zatrzepotała w siatce.
Po tym zdarzeniu piłkarze Górnika nie mieli już nic do stracenia, wrzucili drugie bieg i zaczęli cisnąć na bramkę strzeżoną przez Mariusza Kusego. Nawet bramkarz wyszedł w pole, by pomóc swoim kolegom.
Efektem tego była bramka strzelona w 80. minucie. Szczęśliwcem okazał się Kamil Szczagiel.
Na 10 minut przed końcem meczu biało-zieloni zaczęli się gubić. Wykorzystali to goście, którzy byli blisko wyrównania. Krystian Sobczyk z pewnością będzie sobie „pluł w twarz”, że nie wykorzystał sytuacji i nie strzelił do pustej bramki.
- Górnik lepiej zagrał w „10” niż w pełnym składzie. Mimo tego udało nam się wygrać. Przeważaliśmy w tym spotkaniu do drugiej bramki. Później w nasze poczynania wkradło się wiele chaosu i wszyscy widzieli, co się działo. Najważniejszy jest jednak końcowy rezultat, a ten jest dla nas korzystny. Cieszymy się ze zwycięstwa i liczymy na dobre zakończenie sezonu – powiedział po meczu trener AKS-u, Dariusz Wrona.
Ostanie minuty wywołały wśród zawodników wiele emocji. Otóż po kontrze i przechwyceniu piłki Jakub Stefański mógł ustanowić wynik na 3:1, gdyż miał przed sobą pustą bramkę, jednak w czasie kontaktu z piłką sędzia zakończył spotkanie. Wszyscy zawodnicy Niwki podbiegli do niego i zaczęli żwawo gestykulować. Nie obyło się także od przykrych słów pod adresem sędziego, za co ten wyciągnął czerwony kartonik i ukarał Ireneusza Wajdę za słowa „Co pan robi panie arbitrze” w wersji mocno niecenzuralnej, bez słów „panie” i „arbitrze” (warto dodać, iż nie tak dawno sędzia w meczu AKS-u skończył spotkanie przy dośrodkowaniu w pole karne).
- Nie rozumiem tej decyzji i na pewno nie poznam odpowiedzi na pytanie - dlaczego tak się stało? Szkoda, że nie opanowaliśmy adrenaliny, bo ta kartka i zachowanie Irka było niepotrzebne – tłumaczył szkoleniowiec Niwki.
Po meczu cały zespół i zarząd podziękowali kibicom za sezon i za to że chętnie przychodzili dodawać otuchy swoim ulubieńcom.
Warto dodać, że w sobotnim spotkaniu na trybunach zasiadło blisko 60 osób, w tym liczny Fan Club Górnika Piaski oraz dwóch piłkarzy Zagłębia Sosnowiec – Marcin Strojek oraz wywodzący się z Niwki Rafał Pietrzak.
Jak widać dobre wyniki AKS-u Niwki w rundzie wiosennej skłaniają nawet najlepszych piłkarzy do przyjścia na mecz i obejrzenia niwczan w akcji (Marcin Strojek obserwował na pewno grę swojego brata Michała, który gra w Górniku. Natomiast Rafał pierwsze piłkarskie kroki stawiał właśnie na boisku AKS-u).
Mamy dla wszystkich sympatyków Niwki bardzo dobrą wiadomość. Otóż, jak powiedział nam prezes zarządu, Marcin Latos, klub uporał się ze wszystkimi długami zaciągniętymi przez poprzedni zarząd i wychodzi na prostą. Jak zapewnia pan Latos zostało jeszcze tylko kilka drobnych niedociągnięć, ale i z tym klub sobie poradzi. To co najgorsze Niwka ma już za sobą. Ważne jest także to, że AKS został wpisany w rejestr Organizacji Pożytku Publicznego, dzięki temu kibice i wszyscy chętni będą mogli wesprzeć klub przekazując 1% podatku dochodowego.
Po sobotnim zwycięstwie z wiceliderem, AKS zajmuje siódmą lokatę z dorobkiem 42 punktów. Kolejnym rywalem podopiecznych Dariusza Wrony będzie Zgoda Byczyna, która ma tylko jeden punkt przewagi nad zespołem z Niwki. Jest więc o co walczyć.
źródło : www.sportowezaglebie.pl
MB |