 W ubiegły piątek w sosnowieckiej Art Cafe Muza odbył się koncert Bela Lugosi Horror Orchestra i Ziggie Piggie. Zaczął się z dużym opóźnieniem, które jednak dla oczekujących nie było uciążliwe, gdyż mieli dzięki temu czas na rozmowę, zakupienie płyty Ziggie Piggie czy wypicie drinka.
Jako pierwsze wystąpiło trio Bela Lugosi Horror Orchestra. Panowie zaprezentowali swoje utwory ze znamiennym dla nich entuzjazmem. Zebrana publiczność była jednak nastawiona tego dnia na rytmy reggae/SKA i nie zbyt żywiołowo reagowała na skoczne rockabilly w wykonaniu BLHO. Taka jest jednak cena za propagowanie swojego ulubionego gatunku wśród fanów pokrewnych, ale jednak innych rytmów. Mimo wszystko brawa jakie zebrało trio świadczyły, że występ się podobał.
Po krótkiej przerwie na scenę wyszli muzycy Ziggie Piggie, których było tak dużo, że ledwie się na niej zmieścili. Po wejściu wokalistki i gościnnie występującego Roberta Brylewskiego wydawało się, że nie da się tam już nawet szpilki wcisnąć. Jednak zdołał zmieścić się na scenie jeszcze jeden gość - Skadictator. Cały ten barwny tłumek dał popis, który uczesnikom koncertu na długo zapadnie w pamięć. Grupa zaprezentowała utwory z najnowszej płyty Ziggie Piggie pt. "Old Songs", która jak można wyczytać z okładki, jest hołdem złożonym pamięci Laurela Aitkena - Ojca Chrzestnego SKA. Szybko dało się zauważyć, że ta muzyka przypadła do gustu publiczności. Zabawa była przednia. Koncert z pewnością należał do udanych. Potwierdziła to publiczność, gdyż nie obeszło się bez bisu, autografów i zdjęć z fanami.
Apolonia |